<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963</id><updated>2012-02-16T19:26:37.569-08:00</updated><title type='text'>Herr Oberstgruppenführer umarły poeta.</title><subtitle type='html'>~~Absyntowy wróżek~~</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>22</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-3674101109619927277</id><published>2012-02-06T09:53:00.000-08:00</published><updated>2012-02-06T09:53:58.802-08:00</updated><title type='text'>Jak zjeść wszystie rozumy</title><content type='html'>czyli rzecz o ludziach przekonanych o własnej nieomylności.&lt;br /&gt;Jestem jednym z tysięcy tych człowieczków, którzy niedługo już, jak tylko drzewa zakwitną, piszą maturę.&lt;br /&gt;Spędzam wieczory na nauce, powtórkach, czytaniu.&lt;br /&gt;Staram się rozszerzać wiedzę jak mogę póki czas, bo od tego może zależeć to, gdzie i w jakiej roli pojawię się pierwszego października.&lt;br /&gt;A jednak w przeciwieństwie do zbyt wielu znanych mi ludzi, nie uznaję z tego powodu teorii swojej nieomylności. Niesamowicie działają mi na nerwy ludzie, którzy obnoszą się ze swoją maturą/wyborem szkoły/licencjatem/magisterką jak z jajem, nie mówią o niczym innym, nie myślą o niczym innym, tylko o tym, jakby tu jeszcze udowodnić sobie i bliźnim swoją wyższość intelektualną nad szarą masą. A uczcie się, ludzie, piszcie swoje prace, ukulturalniajcie się! Ale nie czujcie się lepsi ode mnie. To, że nie znam filmu, jaki ostatnio uznaliście za podstawę minionego miesiąca dla człowieka obytego, to, że nie lubię eleganckich obowiązkowych spędów, to, że nie gadam na wszystkie strony świata, jak to każdą wolną chwilę przeznaczam na powtórki (nie robię tego, nie mam zamiaru, spędzam nad tym sporo czasu, ale sporo też poświęcam na masę innych spraw), a moja praca ma szalenie trudny i frapujący temat (nie jest trudny, a dla 99% ludzi nie jest nawet interesujący - dla mnie jest), nie znaczy, że posiadam mózg gorszy jakościowo od was. To świadczy jedynie o tym, że mam też kawałek swojego życia przeznaczony dla siebie, a nie pod szeroką publikę obcych ludzi, u których próbuję zdobyć poklask swoim porywającym intelektem, wydumanym wszystkowiedztwem i obyciem, którego tak naprawdę nie ma. Pozwólcie każdemu mieć własną definicję obycia. Nie zmuszajcie ludzi do orientowania się w stertach chłamu. Jeśli coś jest znane i głośne, niekoniecznie musi być dla mnie warte poznania. Jeśli tego nie znam - nie rozmawiam o tym. I tym się właśnie różnimy. Ludzie, nie bądźcie zadufanymi we własnych maturach i licencjatach intelektualnymi pozerami, bo wypadacie w moich oczach słabo. Jeśli cokolwiek was to obchodzi, bo mnie osobiście nie bardzo.&lt;br /&gt;Koniec apelu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-3674101109619927277?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/3674101109619927277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2012/02/jak-zjesc-wszystie-rozumy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/3674101109619927277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/3674101109619927277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2012/02/jak-zjesc-wszystie-rozumy.html' title='Jak zjeść wszystie rozumy'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-9011636799878176203</id><published>2012-01-19T14:28:00.000-08:00</published><updated>2012-01-19T14:28:05.250-08:00</updated><title type='text'>Szarości</title><content type='html'>Czy film o pedofilii może być piękny i wzruszający?&lt;br /&gt;Może.&lt;br /&gt;Udało mi się wczoraj zakochać w historii o takiej właśnie tematyce. A dlaczego? Była o wiele bardziej poruszająca i przepełniona miłością, niż niejedna poprawna relacja. Bo zrobiła mi wielką wyrwę w sercu, z gatunku tych dziwnych, które przyjemnie mieć. Bo nie umiem o niej zapomnieć, tak bardzo była piękna, mimo swojej nienormalności.&lt;br /&gt;Bo było o ślicznym chłopcu, który pokochał "swojego" pedofila. Świadomie godził się na wszystko, oddał mu serce i płakał, kiedy musiał odejść. Bo znalazł w nim na kilka dni przyjaciela, bliskość, pocieszenie i ucieczkę od złego, wojennego świata, swojego prywatnego wyzwoliciela. Bo mógł być przy nim całym sercem dzieckiem i z całą pewnością go pokochał, bo to była najpiękniejsza historia, jaką udało mi się spotkać od długiego czasu. Nawet, jeśli większość ludzi nazwałaby ją złą i okropną, zbyt idealnie pokazała wszystkie szarości ludzkich umysłów, znajdujące się gdzieś pomiędzy czernią, a bielą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/KAv1s_2TmV4/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KAv1s_2TmV4&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/KAv1s_2TmV4&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-9011636799878176203?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/9011636799878176203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2012/01/szarosci.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/9011636799878176203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/9011636799878176203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2012/01/szarosci.html' title='Szarości'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-5403786435931848503</id><published>2011-10-29T07:22:00.000-07:00</published><updated>2011-10-29T07:28:16.723-07:00</updated><title type='text'>Dojrzałość</title><content type='html'>Otóż to. Dlaczego, kiedy mówię przeciętnemu rozmówcy, jak brzmi mój pomysł na życie, słyszę zawsze argument "zmienisz zdanie, jak dojrzejesz", w dodatku wypowiadany z pobłażaniem, a w skrajnym przypadku z wyższością. "Niektórzy dojrzewają później". Tylko co takiego niedojrzałego, co przeszkadza bardzo dojrzałym ludziom, jest w tym, że chce się coś zrobić inaczej? Czy istnieje jakaś uniwersalna recepta na dojrzałość, której przypadkowo nie dostałam? Przyjrzyjmy się. Słownik powiedział mi:&lt;br /&gt;Dojrzałość to&lt;br /&gt;&lt;ol start="1" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto; tab-stops: list 36.0pt;"&gt;szczytowy etap rozwoju      fizycznego żywego organizmu &lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto; tab-stops: list 36.0pt;"&gt;samodzielność w      formułowaniu sądów i podejmowaniu decyzji, umiejętność samostanowienia o      sobie &lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l0 level1 lfo1; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto; tab-stops: list 36.0pt;"&gt;roztropność, mądrość,      odpowiedzialność&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;Punkt pierwszy - logiczny i oczywisty.&lt;br /&gt;Punkt drugi - dramatycznie wyklucza się z tym, co ludzie sądzą o dojrzałości, przynajmniej tak po mojemu. Słownikowa dojrzałość - umiejętność życia po swojemu, własne zdanie, własne decyzje, samostanowienie o sobie. Dojrzałość większości moich rozmówców - instynkt krowy na pastwisku, pójdę gdzie wszyscy, za falą więcej trawy. Jakkolwiek źle by to nie brzmiało, tylko tak w moich oczach &lt;i&gt;niedojrzałej osoby&lt;/i&gt; wygląda. Przymus ułożenia własnego życia według schematu, niezależnie od tego, czy nam on odpowiada, czy nie. Ba, już nawet sama możliwość weryfikowania tego, czy odpowiada, wydaje się jakaś zła i niestosowna, &lt;i&gt;niedojrzał&lt;/i&gt;a wręcz. Bo dojrzałość w powszechnej opinii to gotowość do porzucenia marzeń i do pójścia utartym schematem.&lt;br /&gt;Trzeci punkt, że tak się znów poprę słownikiem.&lt;br /&gt;Roztropny to&lt;br /&gt;działający z namysłem, rozwagą; też: świadczący o takich cechach.&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ok., namysł, rozwaga. Nigdy nie mówiłam, że do moich planów doszłam wczoraj, siedząc wieczorem i grając w Simsy. Przeciwnie, kosztowały mnie one wiele więcej przemyśleń, dylematów i babrania się w sobie, niż każdego przeciętnego wyznawcę teorii krowy na pastwisku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Mądrość to&lt;/div&gt;&lt;ol start="1" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l1 level1 lfo2; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto; tab-stops: list 36.0pt;"&gt;wiedza połączona z      inteligencją; rozumienie otaczającego świata, występujących w nim zjawisk,      rzeczy i zależności pomiędzy nimi; rozum, rozsądek &lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l1 level1 lfo2; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto; tab-stops: list 36.0pt;"&gt;bycie mądrym &lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="mso-list: l1 level1 lfo2; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto; tab-stops: list 36.0pt;"&gt;umiejętność radzenia sobie      w różnych sytuacjach, spryt, roztropność; u zwierząt: zmyślność&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;"&gt;Krótko komentując, wiedzę wciąż zdobywam, bo wiem, że to długi i właściwie nie mający końca proces. Może zabrzmi to jak megalomania, ale wiedząc, że nie jestem wszystkowiedzącym, w pewnym sensie wykazuję jakąś inteligencję. Spryt, umiejętność radzenia sobie – czy właśnie to oznacza chodzenie tylko utartymi szlakami?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;"&gt;Odpowiedzialność to&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;"&gt;konieczność ponoszenia konsekwencji swojego lub czyjegoś postępowania, zachowania, wynikająca z przekonania wewnętrznego lub nakazu prawnego; świadomość tej konieczności&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;"&gt;Wiem, do czego dążę. Wiem, że jeśli zaniedbam jakiś punkt planu, może się nie powieść. Nie decyduję się na branie na konto swojej odpowiedzialności zachowań zbyt wielu osób, bo wiem, że mnie to przerośnie i unieszczęśliwi. Kolejny argument, „będziesz na starość samotna”, zbywam milczeniem, tak mocno jest dla mnie niedorzeczny. Moje zaufanie to moja lokata i wiem, gdzie ją składam. Co więcej, jestem przekonana, że jest w dobrym, właściwym miejscu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;"&gt;Prosty i przykry wniosek – ludzie nie wiedzą, o czym mówią. Zasłaniają się frazesami, bo „odpowiedzialność”, bo „dojrzałość” tak ładnie brzmią, takie to dobre słowa, zarazem wiążące i niezbyt mocne, nie zapędzające w kozi róg. „Nie bądź niedojrzały”, „dorośnij, już czas”. &amp;nbsp;A właśnie nie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;"&gt;Stokroć bardziej odpowiedzialna i dojrzała jest dla mnie dorosła osoba, która wypracowała sobie szczęście i żyje, spełniając swoje marzenia, żyje tak, jak zawsze chciała żyć, nawet, jeśli to człowiek, którego większość &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;dojrzałych ludzi&lt;/i&gt; nazwie hedonistą i dziecinnym karierowiczem, niż ta wplątująca się w stały schemat, bo pragnienie szczęścia przegrywa w niej z poczuciem uwiązania. Z chęcią uszczęśliwienia sąsiadów widokiem swojej prawości, prawidłowości i &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;dojrzałości&lt;/i&gt;. Możliwe, albo i pewne, że walnę teraz banałem, ale życie naprawdę mamy jedno, co więcej, nikt za nas nie umrze, więc w całej swojej niedojrzałości ośmielam się powiedzieć – nie warto wplątywać się w schemat, chyba, że czuje się, że dokładnie on nam odpowiada.W przeciwnym razie – nie mówię, co warto, a co nie. Ludzie, którzy nie są zdolni zastanowić się, czego pragną i zweryfikować tego, po prostu się nie mieszczą w pulę mojej troski i współczucia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Sprostuję jeszcze tylko, na wypadek, gdyby ktoś miał się poczuć zbędnie urażony. Nie neguję chodzenia popularnymi ścieżkami. Nie wyśmiewam ludzi, którzy je powielają. Ale tylko wtedy ich nie wyśmiewam, jeśli powielając je, są szczęśliwi. Bo dla mnie ludzkie szczęście usuwa ten specyficzny fetor schematu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;"&gt;Wyciągając drugi prosty wniosek – tak, jestem niedojrzała. Tak, chcę być szczęśliwym, niedojrzałym karierowiczem, który spełnia swoje wszystkie marzenia, który ma głowę pełną idei, bo właśnie to może sprawić, że będę mieć swój wymarzony świat. Który nie tylko myśli „ale fajnie by było…” ale też robi to, co byłoby fajnie. Możecie mnie pocałować, "dojrzali ludzie". &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-5403786435931848503?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/5403786435931848503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/10/dojrzaosc.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/5403786435931848503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/5403786435931848503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/10/dojrzaosc.html' title='Dojrzałość'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-5469615501479095833</id><published>2011-10-22T08:40:00.000-07:00</published><updated>2011-10-22T10:22:26.957-07:00</updated><title type='text'>Takie krótkie zwierzenie</title><content type='html'>Nie czuję motywacji do zupełnie niczego. Począwszy od nauki, poprzez jakieśtam żałosne zainteresowania i wszystkie te inne głupoty.&lt;br /&gt;I chociaż nie wiem jak mocno chcę ją czuć, ona ode mnie ucieka, kiedy tylko się w czymś jej dopatrzę.&lt;br /&gt;Boję się. Cóż, widać takie już moje przeznaczenie. Bać się. I nie być tym, kim z całego serca chciałoby się być.&lt;br /&gt;Głupi, bezużyteczny kłębek nerwów. Nie żeby to było okrutne, czy tam coś - ja po prostu dokładnie tak się czuję.&lt;br /&gt;Nie chcę matury, nie chcę do szkoły, nie chcę już niczego osiągać, bo wszystko wydaje mi się tak odległe i nierealne, jak sen. Czegokolwiek nie robię, i tak nigdy nie wychodzi tak, jak o tym marzę.&lt;br /&gt;Mam jakiś kompletnie nierealny obraz świata i siebie. I waśnie teraz, tak ni z tego, ni z owego, mam jeden z tych rzadkich momentów, kiedy to wyraźnie widzę. To tylko moja wyobraźnia, nakręcona chorobą. Chorobliwym pragnieniem życia w idealnym świecie. Mój neurotyczny świat - chyba tak to szło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-5469615501479095833?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/5469615501479095833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/10/takie-krotkie-zwierzenie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/5469615501479095833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/5469615501479095833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/10/takie-krotkie-zwierzenie.html' title='Takie krótkie zwierzenie'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-6051337055864179397</id><published>2011-10-03T11:37:00.000-07:00</published><updated>2011-10-03T12:12:36.570-07:00</updated><title type='text'>Bywa.</title><content type='html'>Bywają w życiu takie chwile, albo nawet okresy, albo, nie wiem, lata? Ale do sedna. Że chociaż się czuje, że jeszcze jak nigdy w życiu i jak dla nikogo chce się jak najlepiej, ciągle wychodzi tylko i tylko, jak zwykle.&lt;br /&gt;Zamykam drzwi, bo nie lubię, jak mnie ktoś przyłapuje na nieporządku. A tak właśnie wygląda moja głowa - jak rozgardiasz złożony z wyrzutów sumienia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-6051337055864179397?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/6051337055864179397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/10/bywa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/6051337055864179397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/6051337055864179397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/10/bywa.html' title='Bywa.'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-6581024648499658963</id><published>2011-07-01T14:14:00.000-07:00</published><updated>2011-10-03T12:10:19.852-07:00</updated><title type='text'>Immer wenn...</title><content type='html'>Immer wenn ich einsam bin &lt;br /&gt;Zieht es mich zum Feuer hin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hilf mir! Hilf mir...&lt;br /&gt;Das Feuer liebt mich nicht.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam odpocząć.&amp;nbsp; Miałam leżeć na trawie i godzinami patrzeć w niebo albo książkę.&lt;br /&gt;I cholera wie, czy to lekka rezygnacja, czy przyzwyczajenie młodego pracoholika, nie do końca potrafię.&lt;br /&gt;Czuję się więźniem własnych myśli, w każdej chwili, kiedy nie śpię.&lt;br /&gt;Wehikuł...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-6581024648499658963?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/6581024648499658963/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/07/immer-wenn.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/6581024648499658963'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/6581024648499658963'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/07/immer-wenn.html' title='Immer wenn...'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-8316439759792908890</id><published>2011-05-19T12:44:00.000-07:00</published><updated>2011-05-19T12:56:07.029-07:00</updated><title type='text'>Kto znajdzie mi smoka.</title><content type='html'>Tak sobie ostatnio myślę, łączę w sobie cechy dwóch ulubionych motywów romantyka - dziecka i szaleńca. Wiecznego poszukiwacza minionego piękna. W nieporadnej próbie zdefiniowania takiej przypadłości wyszło mi, co następuje. Mam te cechy - dziecinnego wariata, w sposób szczególnie piękny i okrutny, jak i (na szczęście) niebudzący litości chorego na wyobraźnię. Takiego, co to patrzy szeroko otwartymi, błyszczącymi oczami w bezkres zwykłego lasu, pełen nadziei, że nad szczytami drzew pojawi się zamek, odezwą się bębny i chorągiew załopocze na wietrze... i ja naprawdę mam tę wiarę. Autentycznie, szczerze i namiętnie gapię się na ten ciemny las i czekam na pierwszą wieżę. I choćbym najbardziej w danym momencie tkwiła w rzeczywistości, nie przestanę szukać tego lasu i będę do niego wracać z szalonym uporem, bo z dala od niego jestem całkiem zagubiona.&lt;br /&gt;Dzieci chore na wyobraźnię mają słabą odporność. (To trochę tak, jakby człowieka wieków średnich z realiów fantastyki przenieść na środek ulicy wielkiego miasta - padnie od czyjegoś kichnięcia). Niezależnie od tego, jak wielką siłę potrafią w sobie wytworzyć (a bywają niesamowicie silne), zawsze towarzyszy im specyficzne kłucie w sercu po brzegi wypełnionym marzeniem, któremu świat od ręki przybija pieczątkę "nierealne".&lt;br /&gt;Ciężko się znaleźć w codzienności, która wymaga wskakiwania codziennie od nowa w szaleńcze tempo świata, kiedy nocą przychodzi stary jak ten świat strach przed potworem spod łóżka.&lt;br /&gt;Dzieci - wariaci są na wyginięciu, bo ginie ich środowisko. A właściwie... ono nie istnieje nigdzie materialnie i tylko od tego, kto go potrzebuje zależy, czy będzie umiał sobie stworzyć jego namiastkę, oddychac nim, regenerować się, odpoczywać. Może ktoś by to nazwał wrażliwością, inny szóstym zmysłem, artyzmem, a jeszcze inny - chroniczną nerwicą.&lt;br /&gt;A ja chcę mój zamek i mojego smoka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-8316439759792908890?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/8316439759792908890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/05/kto-znajdzie-mi-smoka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/8316439759792908890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/8316439759792908890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/05/kto-znajdzie-mi-smoka.html' title='Kto znajdzie mi smoka.'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-7116855647776079145</id><published>2011-04-19T10:48:00.000-07:00</published><updated>2011-04-19T10:51:06.610-07:00</updated><title type='text'>Uroki architektury</title><content type='html'>Relacja bezpośrednia ze spaceru z Bratem po Cmentarzu Żydowskim we Wrocławiu. (Z nikim nie wącha się nagrobków tak dobrze, jak z Prusakiem. Nie pytajcie.) Czy tylko ja mam wrażenie, że dawniej wszystko budowano wkładając w to więcej serca? Wyobrażacie sobie&amp;nbsp; "życie" takiego cmentarza? Zapada noc, a po alejkach spacerują ci wszyscy ludzie... i symbolika rzeźb (mam taki mały spis symboli używanych właśnie na dziewiętnastowiecznych cmentarzach żydowskich, jeśli by ktoś chciał, z chęcią podam). Zawsze, kiedy jestem w takim miejscu zastanawiam się, co ludzi z dzisiejszych czasów odwodzi od takiego piękna, od piękna w ogóle. Nowoczesne budynki są brzydkie. To wina mody na ekonomię, na oszczędność formy i materiału, która opanowała ludzi, czy ja mam przestarzałe poczucie estetyki? Kocham piękne budynki i lubię patrzeć na pięknych, zadbanych ludzi (nawet nie muszą być piękni przez to, że urodzili się szczególnie symetryczni czy takie tam, wystarczy, ze jest w nich coś, co pozytywnie przyciąga uwagę) i strasznie mnie dziwi, dlaczego niektórzy tak bezceremonialnie z tego rezygnują. Skąd takie dziwne nawyki, kanony - kanciaste, brzydkie budynki, minimalizm w ozdobach...&lt;br /&gt;I ciągle mnie ciekawi, czemu przy kadrowaniu niektórych nagrobków włączyła mi się w aparacie funkcja wykrywania twarzy... i twarz została wykryta na szarym kamieniu, na którym niczego podobnego do twarzy (rzeźby czy roślin) nie było.&lt;br /&gt;Dodam kilka zdjęć (nie szczególnie udanych, bo zrobionych tylko dla udokumentowania magicznego spaceru - kiedyś wrócę tam ze statywem, żeby się do tego przyłożyć).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-EPi4jWOKmBw/Ta3KYgeLhOI/AAAAAAAAADc/l7eRu1t6rcA/s1600/Obraz+018.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-EPi4jWOKmBw/Ta3KYgeLhOI/AAAAAAAAADc/l7eRu1t6rcA/s320/Obraz+018.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-aKC0OaU7sMs/Ta3KZ0DxnUI/AAAAAAAAADg/88YexmhYT3U/s1600/Obraz+031.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-aKC0OaU7sMs/Ta3KZ0DxnUI/AAAAAAAAADg/88YexmhYT3U/s320/Obraz+031.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-t970YgLPTLw/Ta3KbIhQnxI/AAAAAAAAADk/b5oIbefJjPc/s1600/Obraz+035.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-t970YgLPTLw/Ta3KbIhQnxI/AAAAAAAAADk/b5oIbefJjPc/s320/Obraz+035.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-c6Q5hjdVSA4/Ta3Kb4F9hyI/AAAAAAAAADo/gvCrwCa2Jrc/s1600/Obraz+045.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-c6Q5hjdVSA4/Ta3Kb4F9hyI/AAAAAAAAADo/gvCrwCa2Jrc/s320/Obraz+045.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bHYheWJcOcU/Ta3Kch0Y4dI/AAAAAAAAADs/HTuJUnWVAjI/s1600/Obraz+054.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-bHYheWJcOcU/Ta3Kch0Y4dI/AAAAAAAAADs/HTuJUnWVAjI/s320/Obraz+054.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nzv1FpMp8NE/Ta3KdsWNa3I/AAAAAAAAADw/Lko7niYKNPw/s1600/Obraz+081.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-nzv1FpMp8NE/Ta3KdsWNa3I/AAAAAAAAADw/Lko7niYKNPw/s320/Obraz+081.jpg" width="309" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-GelfJ5Ufn7c/Ta3Kg6YpoBI/AAAAAAAAAD4/32uYQdysxZM/s1600/Obraz+083.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-GelfJ5Ufn7c/Ta3Kg6YpoBI/AAAAAAAAAD4/32uYQdysxZM/s320/Obraz+083.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EqN2vq4MZj0/Ta3KhReknDI/AAAAAAAAAD8/eFp8hfninbE/s1600/Obraz+098.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-EqN2vq4MZj0/Ta3KhReknDI/AAAAAAAAAD8/eFp8hfninbE/s320/Obraz+098.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RVTANycGgxo/Ta3KiNSQxrI/AAAAAAAAAEA/Vwyz3x_o8eY/s1600/Obraz+115.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="217" src="http://3.bp.blogspot.com/-RVTANycGgxo/Ta3KiNSQxrI/AAAAAAAAAEA/Vwyz3x_o8eY/s320/Obraz+115.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SKgKbRqZgtM/Ta3KilzbQWI/AAAAAAAAAEE/d4W6_Rr3q9U/s1600/Obraz+142.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="277" src="http://2.bp.blogspot.com/-SKgKbRqZgtM/Ta3KilzbQWI/AAAAAAAAAEE/d4W6_Rr3q9U/s320/Obraz+142.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-7116855647776079145?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/7116855647776079145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/04/uroki-architektury.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/7116855647776079145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/7116855647776079145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/04/uroki-architektury.html' title='Uroki architektury'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-EPi4jWOKmBw/Ta3KYgeLhOI/AAAAAAAAADc/l7eRu1t6rcA/s72-c/Obraz+018.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-4828767579870530727</id><published>2011-04-13T03:36:00.000-07:00</published><updated>2011-04-13T12:37:30.892-07:00</updated><title type='text'>Duży kryzys autorski</title><content type='html'>Z początku bardzo dziękuję Bratu za wielką pomoc w zmianie wizerunku bloga (bo o ile na wyobraźnię nie narzekam, o tyle zdolności mam wybitnie niegraficzne i nieinformatyczne, mój wkład kończy się na wybraniu obrazków i dokładnym opisaniu wszelkich wizji i pomysłów, a to Brat jest tu Poskramiaczem Photoshopa i innych podobnych). Jesteś bezcenny, Prusiu. &amp;lt;3&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama nie wiem, po co ten post (poza podziękowaniem Bratu oczywiście) - a coś mi mówi, że po to, żeby się usprawiedliwić. Głównie przed sobą, choć nie tylko. &lt;br /&gt;Było to dawno, dawno temu, jak z biernej miłości do literatury urodziła mi się czynna, co w połączeniu z jakąś tam lekkością pióra dało początki malowanego przeze mnie świata. Nie, nie mam za grosz artystycznego talentu - nawet gwiazdki, kotka nie potrafię narysować. Za to maluję słowami, na tyle na ile tylko potrafię, chociaż mam wrażenie, że ostatnio wychodzi mi to... no właśnie, źle.&lt;br /&gt;I tu jest właśnie sedno. O ile dawniej historia, którą chciałam napisać, układała mi się cała, logiczna, z pełną dynamiką (chociaż nie twierdzę, że fabuła nie jest moją najsłabszą stroną), o tyle dziś każdy pomysł, który do mnie przyjdzie, jest tylko pojedynczym, pięknym obrazem. Kiedy już go wychwycę, bywa, że rzucam się na notes, żeby szybko zrobić sobie chociaż szkic... i cała moja wizja kończy się na tej jednej scenie, która w wyobraźni tak mnie zachwyciła.&lt;br /&gt;Ponieważ żaden najbardziej choćby awangardowy zbiór opowiadań nie składa się ze scenek o pół-stronicowej objętości, a ja za jeden z najważniejszych wyznaczników piękna opisanej historii uważam właśnie to, w jakim stopniu potrafi mnie ona wciągnąć w inny świat, czuję żałosne, autorskie niespełnienie.&lt;br /&gt;Ostatnio na &lt;a href="http://5reiterderapokalypse.deviantart.com/"&gt;pewnym popularnym portalu amatorsko artystycznym &lt;/a&gt;dostałam pytanie - "nigdy nie myślałaś, że mogłabyś zostać pisarką?". Tam odpowiedziałam zdawkowo, tutaj piszę szerzej - nie. To znaczy, owszem, myślałam, że dobrze byłoby kiedyś wydać książkę. Inna sprawa, że nie czuję się zdolna do napisania jej, nie na razie. Głowę mam po brzegi zapełnioną przykładami pięknej, magicznej literatury, do której swoim poziomem nie dorastam i nie wiem, czy kiedykolwiek mi się to uda. A naprawdę gardzę autorami, którzy wydają chłam tylko dla pieniędzy, piszą coś, co nie spełnia ich własnych kryteriów opisujących dobry utwór. Pisarz to człowiek żyjący z pisania - zaczynając od prostej konkluzji. Pisarz musi &lt;i&gt;pisać&lt;/i&gt;, żeby &lt;i&gt;ży&lt;/i&gt;ć. A ja stanowię raczej dziką odwrotność, żyję, żeby pisać (choć nie tylko), żeby krążyć ścieżkami własnej wyobraźni, którą w ten sposób sobie maluję i urzeczywistniam. Pisarza, zawodowego pisarza, do pisania popychają życiowe potrzeby. Zawodowym pisarzem mogą zostać jedynie dwa typy ludzi, którzy potrafią posługiwać się językiem. Pierwszy z nich to prawdziwy artysta z niewyczerpanym źródłem pomysłów, scen, opisów, postaci w głowie, ktoś, komu radości z procesu twórczego nie odbierze nawet goniący termin u wydawcy. Drugi to rzemieślnik, człowiek, który powiela schematy, ciężko pracuje, tworząc i może niekoniecznie porywa, ale zawsze znajduje czytelników.&lt;br /&gt;Ja nie jestem żadnym z nich. Moje pisanie to jedna wielka maskarada twórczego chaosu, kiedy mam pomysł, kiedy mam z tego radość - wtedy faktycznie komuś może się to spodobać. Inaczej nie jestem w stanie ruszyć z miejsca, godzinami myślę nad każdym zdaniem, męczę się i w takim stanie przerażenie na myśl o przymusie napisania kilkusetstronicowej powieści w ciągu tygodnia odebrałoby mi możliwość zarobku.&lt;br /&gt;I dlatego właśnie ze swoim autorstwem raczej nie wyjdę nigdy poza wspomniany serwis. Już pomijając to, że świat, który obecnie najchętniej tworzę opiera się na postaciach, i ogólnym pomyśle, które do mnie nie należą. I tak, tak - ich pierwotny autor potraktował je okrutnie po macoszemu, ja przygarnęłam, dopracowałam drobne elementy charakteru, sposoby bycia, nawet wygląd i historię. Ale to nie zmienia faktu, że korzenie tej historii, czyli imiona, nazwiska, ogólna idea nie należą do mnie. Nawet, jeśli historia nawet nie przypomina tego, co stworzył sam autor, nawet, jeśli postaci są dziesięciokrotnie bardziej rozbudowane i obdarzone wspomnieniami, życiem, wzajemnymi relacjami przeze mnie, nadal nie wypada mi wpisywać się do działu innego niż "fanfiction". Czy nie myślałam kiedyś o stworzeniu własnych postaci? Myślałam. Obawiam się tylko, że za mocno wrosłam już ze swoją wyobraźnią w to, co teraz składa się na mój lichy dorobek. Może kiedyś, nie wiem, mam już za sobą próby napisania niezależnej historii - w każdym przypadku zapał straciłam po opisaniu jednej sceny.&lt;br /&gt;To byłoby na tyle, jeśli chodzi o mój dzisiejszy monolog trochę narcystyczny. Do następnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-4828767579870530727?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/4828767579870530727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/04/duzy-kryzys-autorski.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/4828767579870530727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/4828767579870530727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/04/duzy-kryzys-autorski.html' title='Duży kryzys autorski'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-2033406983170492267</id><published>2011-04-05T20:47:00.001-07:00</published><updated>2011-04-05T20:47:33.943-07:00</updated><title type='text'>Szkoło, mru</title><content type='html'>Ja naprawdę już nie wiem, czego niektórym nauczycielom brakuje - zrozumienia, inteligencji czy wyobraźni.Naprawdę szkoda mi słów na to, że dorosły człowiek nie potrafi zrozumieć, że pięć godzin snu to już i tak za mało, a przy tym o ile nie zasnę nad książką, robię co mogę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-2033406983170492267?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/2033406983170492267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/04/szkoo-mru.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/2033406983170492267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/2033406983170492267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/04/szkoo-mru.html' title='Szkoło, mru'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-280461278200012286</id><published>2011-03-03T12:44:00.000-08:00</published><updated>2011-03-03T12:44:46.925-08:00</updated><title type='text'>Przedwiośnie</title><content type='html'>Owszem, będzie prawie, jak epopeja. O przesileniu wiosennym i jego wpływie na zniechęcenie, niejakiej bezsilności i kompletnym upadku wiary w swoje możliwości o pięć stopni w dół.&lt;br /&gt;Dopiero skończyły mi się ferie - jutro ostatni dzień pierwszego tygodnia w szkole i zdążyłam się przekonać, że szacunku dla ciężkiej pracy nie ma, oraz, że: moja matura to jakiś kosmos.&lt;br /&gt;Ad jeden, od zawsze staram się służyć pomocą w tym, co mam, co przychodzi mi łatwo. Tłumaczę zamęt w głowach romantyków, wykładam germańską gramatykę, cierpliwie wymieniam cechy twórczości Norwida i streszczam zjednoczenie Niemiec na każdą prośbę. Po czym przychodzi co do czego i po pierwsze, nie mam od kogo spisać jednego głupiego zadania (bo wszyscy czekali aż spiszą ode mnie), po drugie, odmawiam, bo mam dość robienia za punkt informacji - i zamiast najdrobniejszej wdzięczności spotykam się ze zdziwioną dezaprobatą, bo przecież to moja rzecz, wiecznie ratować ich od odpowiedzi i podsuwać zadanie do zwalenia. To nieważne, że mam do szkoły kawał drogi, śpię cztery godziny, a w domu nie ma mnie od 6 do 18. Nikt w szkole tego nie doceni, nikt tam jeszcze nie docenił faktu, że mimo wiecznego padania na pysk i innych sensacji wynikłych ze zmęczenia przeważnie jestem przygotowana. I nie, nie trzeba bić mi za to pokłonów - wystarczy darować sobie bezczelne teksty domagające się pomocy, "bo przecież skoro to umiem/zrobiłam, to muszę się podzielić". No, uważajcie.&lt;br /&gt;Ad dwa, pisałam diagnozę z matematyki - dodam, ze od 1,5 roku moje lekcje w ogóle nie wyglądają jak lekcje, mam nauczyciela, który nie kala się tłumaczeniem, chęcią nauczenia ani szacunkiem do ucznia. Diagnoza była bardzo prosta - najprostsze typy zadań. Nie umiałam zrobić większości - w tym takich, z którymi w gimnazjum radziłam sobie nieźle.&lt;br /&gt;Dziś pokonała mnie piętnastominutowa audycja na temat otwierania granic - ludzie mówili tak strasznie niewyraźnie i szybko, że zrozumiałam naprawdę niewiele, o wiele mniej, niż powinnam. &lt;br /&gt;No i w końcu historia - ogrom materiału, pasja, ale strasznie trudna i wymagająca. Zaczynam się bać, że pisząc ją, sama sobie zniszczę złudzenie - bo wyjdzie mi nie lepiej, jak na 20%. Czekam na ocenę pracy, dostanę ją jutro - i sama nie wiem, czy mam ochotę już usłyszeć, że nie umiem.&lt;br /&gt;Nie pamiętam już, kiedy miałam czas poczytać coś nadprogramowego - i zastanawiam się, czy ludzie w innych szkołach mają niższy poziom, mniej wymagających nauczycieli z przedmiotów niematuralnych, bliżej do szkoły czy po prostu ja zbyt wolno myślę? I żadnej z tych opcji już nie wykluczam, a nawet skłaniam się momentami do ostatniej.&lt;br /&gt;Mam regularny Weltschmerz na myśl o tym, ile pracy wkładam w tak niemrawe momentami efekty. Czy to naprawdę warto być sobą?&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/WNcQ5VE1vWI/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/WNcQ5VE1vWI&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/WNcQ5VE1vWI&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Szczerze życzę sobie, żeby ten pan nagrał mi ćwiczenia ze słuchu na rozszerzoną. Nie dość, że ma fajną chrypę i akcent (chcę), to jeszcze podziwu godną dykcję i mówi wyraźnie, czego ludziom od nagrywania zadań nierzadko brak.&lt;br /&gt;Taka dygresja na koniec.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-280461278200012286?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/280461278200012286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/03/przedwiosnie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/280461278200012286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/280461278200012286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/03/przedwiosnie.html' title='Przedwiośnie'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-2960657975340720464</id><published>2011-02-02T12:20:00.001-08:00</published><updated>2011-02-02T12:20:43.211-08:00</updated><title type='text'>962 r.</title><content type='html'>Tak, zestarzałam się dziś niemalże symbolicznie (a jako Lu to nawet do  wieku tchnącego siłami witalnymi, bo lat 1049- tak, właśnie tyle lat  temu, drugiego lutego, powstało Święte Cesarstwo Rzymskie x'D). Z tej  okazji ogłaszam się Piotrusiem Panem i nie straszne mi "Mature Content  Filter is on" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;gt;D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-2960657975340720464?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/2960657975340720464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/02/962-r.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/2960657975340720464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/2960657975340720464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/02/962-r.html' title='962 r.'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-2101634488069214405</id><published>2011-01-31T21:51:00.000-08:00</published><updated>2011-01-31T21:51:41.089-08:00</updated><title type='text'>PKP</title><content type='html'>Piszę ten post, ponieważ kocham instytucję, jaką jest PKP.&lt;br /&gt;*bulwers* &lt;br /&gt;Praktycznie od początku stycznia pociągi z mojej miejscowości do Wrocławia nie jeździły, dlatego, że notorycznie spóźniony intercity miał pierwszeństwo.&lt;br /&gt;Później zaczęła się ruletka - można było iść na pociąg, ale nikt nie obiecywał, że akurat ten pojedzie. Argument - brak wagonów.&lt;br /&gt;Wczoraj ogłosili, że pomijając jeden pociąg rano (8.20) i jeden wieczorem powrotny (21.50), każdy inny będzie jechał zgodnie z rozkładem.&lt;br /&gt;I nie, moja cierpliwość nie skończyła się wczoraj, kiedy pociąg do domu opóźnili mi o 25 minut, prawie przymarzłam do peronu a i Brat coś o tym wie, a potem na trzeciej z kolei stacji przepuszczali intercity, więc w domu zamiast o 17.40 byłam o 19. Wkurzyłam się dopiero teraz, dostając wiadomość, że pociągi znów nie jeżdżą jak należy (chlubny wynik, nawet jednego dnia po ogłoszeniu powrotu do sprawności nie wytrzymali...)&lt;br /&gt;Nie wspominając o tym, że pociąg po 26-kilometrowej trasie toczy się 50 minut, poza tym podnieśli i tak już obrzydliwie jak na standardy jazdy zawyżone ceny biletów.&lt;br /&gt;Jeśli zarządcy PKP zawsze są tak odpowiedzialni i zaradni, to ja im serdecznie gratuluję. &lt;br /&gt;I jeśli z powodu korków nie dojadę na sprawdzian, to pan prezes powinien mi go napisać. Bo ja nie po to siedzę cały wieczór nad funkcjami przemysłu, żeby potem zaliczać je odpowiedzią u nawiedzonego nauczyciela i dostać 2.&lt;br /&gt;*koniec bulwersu*&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-2101634488069214405?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/2101634488069214405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/01/pkp.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/2101634488069214405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/2101634488069214405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/01/pkp.html' title='PKP'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-8520003128557729388</id><published>2011-01-25T09:26:00.000-08:00</published><updated>2011-01-25T09:51:32.622-08:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>Obserwując dziś miasto doszłam do wniosku, że potrzeba nam na stanowisko naczelnego konserwatora zabytków jakiegoś fanatyka i pasjonata.&lt;br /&gt;A konkretnie - ręce przy samej... szyi urwałabym każdemu bezmyślnemu kretynowi, który na starszych niż Festung Breslau kamienicach wypisuje koślawymi kulfonami "Cała Polska w cieniu Śląska". Zresztą, to samo jest ze ścianami podupadłych zamków i pałacyków. Co ja zrobiłabym, gdybym miała na karanie takich ludzi wpływ? Mianowicie, dopadłabym delikwenta choćby na końcu kraju i spłacałby renowację całego piętra z własnego kapitału. Bo mówi się - państwo nie ma na to pieniędzy. Proszę więc, od chętnych do fundowania Murowych Artystów aż się roi - wystarczy odwiedzić jakiekolwiek choćby w części historyczne miasto lub miasteczko. I dopilnowałabym, żeby jeden z drugim żadnym prawem się nie wykpił od sporej grzywny.&lt;br /&gt;Mówi się - to straszny koszt. Cóż - pomazać było komu, płacić - nie bardzo? Niech płacą choćby całymi latami. Bo od człowieka myślącego, wymaga się, co paradoksem nie jest - myślenia.&lt;br /&gt;Drodzy Kretyni - nie chcecie zachwycać się zabytkami, nie chcecie ich chronić przed naturą - nie musicie, zajmą się tym inni. Ale nie mażcie. Pomażcie sobie w jadalni nad stołem. Naprawdę, napiszcie tam "Cała Polska w cieniu Śląska". Będzie fajnie.&lt;br /&gt;Drżyjcie, nikczemnicy, który swój bezecny spray na skarby historii podnosić się ośmielacie!&lt;br /&gt;*mwahahahahahahahaha*&lt;br /&gt;...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-8520003128557729388?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/8520003128557729388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/01/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/8520003128557729388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/8520003128557729388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/01/blog-post.html' title='...'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-4204061252784315262</id><published>2011-01-16T06:02:00.000-08:00</published><updated>2011-01-16T06:09:21.559-08:00</updated><title type='text'>Sztuka nowoczesna</title><content type='html'>Rozmowa z Bratem na temat odróżniania stylu flamboyant i rayonnant przypomniała mi te kilka słów, jakie od zawsze mówię na temat tak zwanej sztuki nowoczesnej. A mianowicie - sztuka nowoczesna to niemal wyłączny powód, dla którego nie wybieram się na historię sztuki (po której mogłabym zostać konserwatorem, a to moje marzenie). Sztuka, którą ciężko nazwać sztuką. Sztuka, której nie ma.&lt;br /&gt;Na przestrzeni wieków pawie każda epoka zostawiła po sobie coś, czym można się zachwycić. Estetyka starożytności, styl klasyczny, później romański, surowy, ale na swój sposób też fascynujący. W końcu szczyt szczególnie architektonicznej estetyki, czyli gotyk, który pasjami uwielbiam. Od setek, tysięcy lat, żeby nazwać się artystą, trzeba było mieć &lt;u&gt;talent i jakąś wrażliwość na piękno&lt;/u&gt;.&lt;br /&gt;Chociaż fachowiec ze mnie żaden, jestem tylko prosty żołnierz, to jak dla mnie, sztuka nowoczesna (począwszy od paskudnego socrealizmu) na miano sztuki nie zasługuje. A wielu tak zwanych nowoczesnych artystów to po prostu grupa anarchistów i skrajnych indywidualistów, którzy chowają się za mianem "szału twórczego". A z czego składa się dzisiejsza sztuka? Dla mnie to 1% paćkania farbą, czy grzebania dłutem, a potem pozostałe 99% - czyli długa, zawiła i bzdurna nadinterpretacja. Bo dzieło znaczenie musi mieć (a Słowacki wielkim poetą...). Nie rozumiem ludzi, którzy udają, że widzą w czymś &lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/ce/Marcel_Duchamp.jpg/220px-Marcel_Duchamp.jpg"&gt;tego&lt;/a&gt; (Marcel Duchamp, "Fontanna", 1917)&amp;nbsp; typu mnogość interpretacji - może jestem ograniczona, ale nie uwierzę, że naprawdę je tam widzą. Prędzej powiem, że zwyczajnie mają gadane i zarabiają zmyślając cudowne wizje.&lt;br /&gt;I powiem nieskromnie, też bym tak potrafiła. Ale niedobrze mi się robi na myśl, że miałabym się tym zajmować na co dzień. (Mogłabym na przykład powiedzieć, że artysta wyraził tu pogardę dla ludzi zagubionych w rzeczach sfery materialnej, że wyraża swój bunt przeciwko niedostrzeganiu piękna. Albo przeciwnie, sprzeciwił się obowiązującym kanonom i olał je - ale po co? To przecież jest pisuar...)&lt;br /&gt;Może i nie mam szacunku do ludzi, którzy widzą więcej.&lt;br /&gt;Ale czy ja wiem, czy oni naprawdę widzą...&lt;br /&gt;Dla mnie sztuka nowoczesna nie spełnia funkcji sztuki. Nie pozwala się zachwycić, oderwać od rzeczywistości, nie porusza trybików wyobraźni. Nie robi tego ani teatr (uśmiałam się z opowieści koleżanki, która ostatnio wybrała się na jeden z nowoczesnych spektakli - tytuł mi umknął, ale postaram się go uzupełnić. Opowiadała, że po drugiej gołej babce i trzecim sikającym na scenę facecie połowa ludzi z widowni wyszła, nie docenili, plebejusze, sztuki x'D), ani malarstwo, ani rzeźba, ani tym bardziej architektura (widział ktoś Politechnikę Wrocławską?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie te style - dadaizm (tak, pisuar) czy nawet pop-art (Andy Warhol to dla mnie facet o dużej sile przebicia, a nie artysta -&amp;nbsp; no i nigdy nie zrozumiem zachwytu kiczem. Kicz to dla mnie kicz. Nic pozytywnego.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec pozwolę sobie przedstawić pewnego pana, który także mój pogląd na taka sztukę idealnie zobrazował:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.joemonster.org/art/15435/Co_przedstawia_ten_obraz_"&gt;&lt;span class="text"&gt;Alphonse Allais&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-4204061252784315262?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/4204061252784315262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/01/sztuka-nowoczesna.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/4204061252784315262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/4204061252784315262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/01/sztuka-nowoczesna.html' title='Sztuka nowoczesna'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-8399604818693355301</id><published>2011-01-13T10:03:00.000-08:00</published><updated>2011-01-13T10:03:07.794-08:00</updated><title type='text'>Przystanki</title><content type='html'>Temat dzisiejszej lekcji... tfu, wywodu brzmi: Przystanek i jego funkcja w obserwacji społeczeństwa. &lt;br /&gt;Siedziałam dziś przed ósmą na przystanku, czekając na transport do Wrocławia, do szkoły, a wokół mnie żeńskie towarzystwo z pierwszej technikum, wyglądało autobusu do miasta nieco bliższego niż Wrocław.&lt;br /&gt;Obserwacje:&lt;br /&gt;Wśród roczników nieco większych, niż mój (a i w moim, ale być może w moim nie jest to jeszcze aż tak porażające - chociaż, obstawiałabym raczej taką ewentualność, że zdążyłam o tym zapomnieć, wyparcie takie, tak zwane...), występuje wyraźna drabina prawie, że feudalna.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 1. Królowe&amp;nbsp; - farbowane na żółto metr pięćdziesiąt w kapeluszu, w przyciasnych ubraniach, przykrótkiej kurtce i szlugiem w czerwonych pazurach. Są też wersje z legginsami w panterkę, ale proszę, przemilczmy je.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 2. Satelity - nieco mniej barwne towarzystwo Tych Najcudowniejszych, wszelkie koleżanki i dzielne zastępczynie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 3. Nowicjuszki - szare myszki wpatrzone okrągłymi z podziwu i zazdrości oczami. Te nieco bardziej przywiązane komentują też każde słowo swoich mentorek głębokim i pełnym podziwu "ja pier... dziele", a dla mniej wtajemniczonych, "łooo kuuurr... ka". &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 4. Cała reszta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czemu to piszę, skoro tak dobrze to widać? Bo na taki widok mam osobliwą mieszankę uczuć, a konkretnie, nie umiem się zdecydować - czy bardziej jestem rozdrażniona, czy mi przykro. Rozdrażniona dlatego, że naprawdę trudno o bardziej pretensjonalny styl bycia, a przykro? Bo przyszło mi obserwować, jak wszelkie przejawy inteligencji i indywidualizmu są tępione jak czarna dżuma... chociaż, to niezbyt szczęśliwy przykład, bo czarna dżuma jednak wybiła się dość znacznie.&lt;br /&gt;Kiedy patrzę na to, co dziś, mam jakieś potworne wrażenie, że robi nam się Sparta dwudziestego pierwszego wieku. W tej chorej dżungli żaden dzieciak, który miał już nie szczęście, a pecha, urodzić się nieco bardziej wrażliwy i obarczony większą potrzebą indywidualności, nie ma szans godnego przetrwania. Trzeba naprawdę wielkiej siły, spokoju i optymizmu, żeby żyć wśród takich rówieśników..&lt;br /&gt;I chociaż agresji we mnie zazwyczaj tyle, co nic, nie umiem do końca obojętnie znosić rzucanych od strony grupy zaczepek czy spojrzeń, które nie mówią nic poza "nie należysz do nas" - I całe szczęście, że nigdy do was nie należałam! Co przez to w poprzedniej szkole zniosłam, to moje, ale teraz przynajmniej nie muszę żyć ze świadomością, że wdzięczyłam się społecznej zarazie za jeden przejaw uwagi.&lt;br /&gt;Niestety, patrzę na młodszych ludzi i nie mogę powiedzieć tego samego o sporej większości. I jakoś mi z tym... obojętnie.&lt;br /&gt;Koniec lekcji. Na zadanie domowe proszę zmierzyć wzrokiem jednego pokemona. Niech zobaczą, jak to miło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-8399604818693355301?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/8399604818693355301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/01/przystanki.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/8399604818693355301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/8399604818693355301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2011/01/przystanki.html' title='Przystanki'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-5532364680917365408</id><published>2010-12-27T08:20:00.000-08:00</published><updated>2010-12-27T08:20:04.798-08:00</updated><title type='text'>O docenianiu chęci słów kilka</title><content type='html'>Zastanawia mnie, skąd Rząd wziął pomysł, że 50 mln złotych to odpowiednia kwota na rzecz ochrony zabytków... na cały kraj. Mianowicie, MKiDN musi skąpić ludziom, którzy naprawdę mają szczerą wolę dbać o to, co po minionych latach nam zostało - albo skąpi zwyczajnie, albo nie ma innego wyjścia.&lt;br /&gt;Dzisiaj na regionalnym widziałam odnowiony pałac (na Dolnym Śląsku, czyli jak najbardziej mój region) - aż miło było popatrzeć na to, w jaki ładny sposób został uratowany i przystosowany do przynoszenia zysków (właściciele założyli w nim hotel) - a właścicielami pałacu jest ni mniej, ni więcej, tylko rosyjskie małżeństwo.&lt;br /&gt;Jest też inna kwestia, coś, co można niemal zestawić - jest niejedno miejsce, w którym są chęci, nie ma środków. Między innymi jest to &lt;a href="http://www.zso.kamienna-gora.pl/prace/uczniowie/liceum/wsie2006/ciechanowice/ciechanowice14.jpg"&gt;pałac w Ciechanowicach&lt;/a&gt;, również Dolny Śląsk (&lt;a href="http://img.webme.com/pic/a/atrakcje-dolnego-slaska/9s.jpg"&gt;tutaj&lt;/a&gt; można zobaczyć, jak pałac wyglądał w czasach, kiedy jeszcze w ogóle &lt;i&gt;wyglądał&lt;/i&gt;) Podczas remontu odkryto w nim ponad 200 metrów kwadratowych niemal bezcennych polichromii (porównywanych przez fachowców do tych wawelskich i nazywanych największym malarskim odkryciem - "Wawel Dolnego Śląska"). Właściciele pałacu zachowali się naprawdę ładnie, zgłaszając odkrycie (nikt się nie doliczy, ile bezcennych zabytków zostało zniszczonych, bo ludzie, którzy znaleźli je w swoich nieruchomościach, bali się "kłopotów robionych przez konserwatora"), ale niestety, pieniędzy na odnowienie (1,5 mln złotych) brakło. Zadeklarowali się nawet, że pokryją jedną trzecią kwoty, a tymczasem MKiDN zaproponował im zawrotną sumę... stu tysięcy, tłumacząc się cięciami budżetowymi. Więcej o sprawie można poczytać &lt;a href="http://www.tvn24.pl/0,1592161,0,1,odkryli-renesansowe-freski-i-maja-klopot,wiadomosc.html"&gt;na tej stronie&lt;/a&gt;, gdyby kogoś szczegóły zainteresowały. &lt;br /&gt;Jest też inne miejsce, które jest szczególnie mi bliskie i o którym sporo razy wspominałam już na dA - &lt;a href="http://5reiterderapokalypse.deviantart.com/art/Memory-I-182210555?q=gallery%3A5reiterderapokalypse%2F13510694&amp;amp;qo=11"&gt;pałac w Łączanach.&lt;/a&gt; Mam w galerii kilka jego zdjęć, w tym z nieprzyzwoicie zrujnowanego wnętrza (tempo popadania w ruinę przy nieodpowiedzialnym właścicielu jest na tyle zawrotne, że sama pamiętam jeszcze (widuję go dosyć często), kiedy pałac w środku był piękny, szczelny, ciepły i mieszkali w nim ludzie, zresztą, moja rodzina). W tej chwili pałac nie ma właściciela, z roku na rok jest w coraz gorszym stanie (ostatnio, gdy tam byłam, po górnych piętrach chodziłam już prawie na palcach, do deski podłóg tak trzeszczały i uginały mi się pod nogami), a nie ma niego kupca - jakiś czas temu pewien inwestor zastanawiał się nad kupnem, ale ostatecznie uznał, że nie stać go na tak wielki obiekt (ukłon za rozwagę) i kupił mniejszy pałacyk w sąsiedniej wsi - w tej chwili odnowił w nim już dach i stopniowo remontuje resztę. &lt;a href="http://www.zabytki-nieruchomosci.com/1,more,391-palac_w_laczanach_gmina_namyslow_woj_opolskie.html"&gt;Tutaj&lt;/a&gt; pałac jest wystawiony, ceny nie ma, na pewno nie jest mała - ale jak na taki budynek, pewnie i nie zawrotna.&lt;br /&gt;Kolejne miejsce, które uwielbiam - &lt;a href="http://www.zamkipolskie.com/swiny/swiny.html"&gt;zamek Świny&lt;/a&gt;. W porównaniu ze znanym Bolkowem (z wieży Bolkowa widać Świny, gdyby na wieżę Świn można było jeszcze wejść (tam po prostu nie ma schodów), byłoby widać Bolków). Mimo całego piękna miejsca - bo chociaż Bolków jest bardzo przystosowany pod rozrywkę, zrobił na mnie chyba sporo mniejsze wrażenie i sporego potencjału, właściciel też nieszczególnie kwapi się z ochroną.&lt;br /&gt;Dziwi mnie kompletnie, dlaczego sami nie szanujemy takich miejsc po latach komunistycznych dążeń do ich zniszczenia. &lt;br /&gt;Podsumowując - ludzka wrażliwość na historię jest zbliżona do wrażliwości pierwszego napotkanego po wyjściu z domu pniaka. Przykra sprawa, że potencjalnych kupców nie ma tak wielu, jak miejsc potrzebujących opieki... a te miejsca naprawdę mają wielkie, bijące serca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-5532364680917365408?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/5532364680917365408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/o-docenianiu-checi-sow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/5532364680917365408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/5532364680917365408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/o-docenianiu-checi-sow-kilka.html' title='O docenianiu chęci słów kilka'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-9046971556849772294</id><published>2010-12-23T13:30:00.000-08:00</published><updated>2010-12-23T13:30:07.697-08:00</updated><title type='text'>Post gwiazdkowy</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Alzacja, rok 1610, duży salon z ogromnym kominkiem. W kącie spore drzewko, krople roztopionego śniegu jeszcze błyszczą na gałęziach. Na fotelu siedzi drobny blondynek w wysokich, zasznurowanych butkach i przygryzając koniuszek języka w najwyższym skupieniu wycina z papieru jabłko. Za oknem wiruje powoli gęsty śnieg, ciszę czasem tylko przerywa nawoływanie, parskanie koni, odległe wycie wilków i perliste dzwonki u sań. Mróz coraz gęściej pokrywa szybę paprociami. Papier szeleści, płomienie strzelają, kiedy któreś wypalone polano rozpada się na połowy. Poza tym w salonie panuje zupełna cisza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;- Co znowu wymyśliłeś? - Za fotelem bezszelestnie pojawia się postać starszego chłopca. Jest wysoki i szczupły, ma straszne oczy, ale patrzy na dziecko z czystą czułością.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;- Za mało jabłek. Jest nierówno.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;- Na twojej choince?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Blondynek kiwa głową, a starszy brat wciska się na fotel obok niego. Razem mieszczą się bez problemu. Bierze arkusz grubego papieru i cienki węgielek, szczupłą dłoń chłopca i pomaga jej nakreślić niedużego konika z długą, rozczochraną grzywą. Oczka w kolorze granatowego nieba rozjaśniają się dziecinną radością.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt; Starszy brat długo przygląda się, jak dzieciak wycina figurkę. Tak dobrze jest widzieć w jego dłoniach węgielek, nie miecz.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;- Gilbuś? Powieś te jabłka...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_inb1ISbgktA/TROywGdOAiI/AAAAAAAAABA/k4NnD-fKSjw/s1600/swieta1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="205" src="http://4.bp.blogspot.com/_inb1ISbgktA/TROywGdOAiI/AAAAAAAAABA/k4NnD-fKSjw/s320/swieta1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_inb1ISbgktA/TROylKgXduI/AAAAAAAAAA8/EM179O2J-xU/s1600/swieta1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Kościsty palec dźgnął króla, zbyt oszołomionego, by się poruszyć.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;CO NIBY TUTAJ ROBISZ, SIRE?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Król starał się skupić wzrok na postaci. Ku skrytemu zdumieniu Alberta,  zdołał się jednak podnieść i wyprostować tak dumnie, jak tylko potrafił.  &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dzieje się tutaj, kimkolwiek jesteś, piękna strzeżeniowiedźmowa dobroczynność! A kim...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; NIE, WCALE NIE.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Co? Jak śmiesz...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;  CZY BYŁEŚ TU W ZESZŁYM MIESIĄCU? BĘDZIESZ TU W PRZYSZŁYM TYGODNIU? NIE.  ALE DZISIAJ CHCIAŁEŚ POCZUĆ TO CIEPŁO WEWNĄTRZ. DZISIAJ CHCESZ, BY  MÓWILI: JAKIMŻ JEST DOBRYM KRÓLEM."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maskę życzliwości cholernie trudno nosić. Tylko na określonych kilka dni staje się ciepła, pasująca, niemal przyjemna - później znów zaczyna uwierać i drażnić, więc człowiek rzuca ją w kąt, po to, żeby odszukać pod stosem niepotrzebnych gratów za rok, w trakcie świątecznych porządków.&lt;br /&gt;A wystarczyłoby tylko spróbować przyjrzeć się ludzkim marzeniom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;HO. HO. HO&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie, nie, nie – orzekł Albert [do Śmierci]. – Trzeba w to włożyć trochę  życia, panie, bez urazy. To ma być porządny, rubaszny śmiech. Musi...  Musi brzmieć tak, jakbyś sikał brandy i srał puddingiem, wybacz mój  klatchiański, panie&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli rzecz o świątecznej atmosferze, albo raczej o tym, jak trudno ją zbudować, kiedy nie ma czasu, siły i odpowiedniego sposobu postrzegania świata &lt;br /&gt;Do tej pory hoduję gdzieś obraz idealnych świąt - wszystko naszykowane na tyle szybko, żeby nie siadać do kolacji w stanie "warknę na każdego i o byle co, bo jestem głodny i zmęczony porankiem spędzonym w miłosnym uścisku z odkurzaczem", masa śniegu, dużo czasu, konie, sanie i wielka choinka. Cisza, świeczki, kominek, zapach dymu i mrozu, cała noc wyczekiwania na Mikołaja, atmosfera drżąca dziecinną radością. Żadnej telewizji. Zero Kevina.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;JEDŹMY WIĘC I ICH ROZJEDŹMY. HO. HO. HO.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótko podsumowując, dla każdego, kto ma ochotę przyjąć ode mnie życzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;- To bez znaczenia. - Albert wzruszył ramionami. - Pamiętam, kiedy byłem jeszcze brzdącem, w Strzeżenie Wiedźm marzyłem o takim wielkim drewnianym koniu, którego mieli w sklepie. - Zmarszczył twarz w posępnym uśmiechu. - Całe godziny spędzałem.... a dni były wtedy zimne jak dobroczynność... całe godziny z nosem przyciśniętym do szyby... W końcu usłyszeli moje krzyki i jakoś mnie odmrozili.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wszystkim życzę, żeby w tym roku spełniło się ich wyobrażenie o świętach idealnych - nawet, jeśli oznaczałoby to cofnięcie się w czasie o całe setki czy dziesiątki lat. Pod choinką niech każdy z Was znajdzie swojego konia z wystawy - to w końcu ważne, prawda? Oprócz tego trochę rzeczy, które każdemu się przydają, po to, żeby świat mógł być całkiem niezłym miejscem - cierpliwości, spokoju, marzeń z pełnym rozmachem. Wreszcie, dystansu do otaczającego świata.&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-9046971556849772294?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/9046971556849772294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/post-gwiazdkowy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/9046971556849772294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/9046971556849772294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/post-gwiazdkowy.html' title='Post gwiazdkowy'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_inb1ISbgktA/TROywGdOAiI/AAAAAAAAABA/k4NnD-fKSjw/s72-c/swieta1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-8625274321722741594</id><published>2010-12-21T12:25:00.000-08:00</published><updated>2010-12-21T12:25:41.040-08:00</updated><title type='text'>Gwardia...</title><content type='html'>&lt;strike&gt;&amp;nbsp;... umiera, ale nigdy się nie poddaje.&lt;/strike&gt; Merde.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Semestr ogłaszam oficjalnie zakończonym ze skutkiem jeśli nie w pełni zadowalającym, to na pewno pozytywnym.&lt;br /&gt;A teraz bez gorzkich prawd o bohaterskich cytatach:&lt;br /&gt;Krótki bilans semestru pod względem szkolnym, zaczynając od spraw dla mnie najważniejszych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Dowiedziałam się, o ile lepiej jest chodzić do szkoły, jeśli wiadomo, że po niej można się spotkać z Bratem.&lt;br /&gt;Długo nic. &lt;br /&gt;10. Zostałam klasowym Esesmanem. Nie pytajcie.&lt;br /&gt;11. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nauczyciel to takie okrutne, przeterminowane dziecko.&lt;br /&gt;12. Jak powyżej - tym razem chodzi o podejrzenie, że nieraz wystarczy wzbudzać sympatię, żeby mieć z górki. &lt;br /&gt;13. Przekonałam się, że tak, jestem Ownicielem Poezji.&lt;br /&gt;2. (bo Brat bezsprzecznie najważniejszy): Jestem zwierzęciem kompletnie Od Epoki Oderwanym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-8625274321722741594?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/8625274321722741594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/gwardia.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/8625274321722741594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/8625274321722741594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/gwardia.html' title='Gwardia...'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-6231121327758715413</id><published>2010-12-16T13:53:00.000-08:00</published><updated>2010-12-16T14:05:24.243-08:00</updated><title type='text'>Definicja pedagoga</title><content type='html'>Czy ktoś z obecnych na sali licealistów czuje, że nadchodzą święta? Bo ja na razie czuję tylko woń końcówki semestru (&lt;strike&gt;śmierdzi padliną&lt;/strike&gt;).&lt;br /&gt;Szkoła to strasznie dziwny twór. Niby norma, niby coś, do czego przez lata człowiek tak przywyknie, że kiedy wpadnie jakieś przypadkowe wolne, już po dwóch dniach czuje odstępstwo od rutyny, a jednak potrafi z wdziękiem zabić w człowieku za jednym zamachem poczucie edukacyjnego bezpieczeństwa, własnej wartości i celów. To zabawne, jak człowiek nazywający siebie "pedagogiem" potrafi jednym słowem, czy gestem zniszczyć dzieciakowi marzenia (czy marzenia, czy złudzenia - nieważne, obie te rzeczy są kruche jak zamek z lodu), a potem bez żadnych wyrzutów przeleźć po nich razem z buciorami i nawet się nie odwrócić. Na dzieciakach odgrywając swoje ambicje i swoje prywatne "ja jestem lepszy". Mówię o "dzieciakach", mając na myśli właściwie prawnie dorosłych ludzi. Ale kim innym jest osoba, która jest na etapie tworzenia sobie misternych planów i zamierzeń? Młodzi ludzie to materiał wymagający podejścia do niego z sercem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I rozczarowuje mnie świat dorosłych, czym bardziej zbliżam się do niego kosztem oddalania od dzieciństwa, tym bardziej mnie on odpycha. Kilka lat temu jeszcze narzekając na rówieśników marzyłam, że nadejdzie dzień, w którym dorosnę i znajdę się wśród ludzi, którzy będą ponad głupie intrygi, złośliwość, bezsensowną nienawiść i nieżyczliwość, że raz na zawsze odetnę się grubą krechą od świata okrutnych, krwiożerczych dzieci z podstawówki (Tak, jak wiem, jak to brzmi.). Teraz jestem już bliżej świata dorosłych, niż dzieci i widzę, że to wszystko, czego tak nienawidziłam w dzieciach, wyrosło razem z nimi... w nową, bardziej kwiecistą formę tego samego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę to też po nauczycielach, a może obecnie przede wszystkim po nich. Widzę, jak dziecinnie depczą uczniowskie marzenia, odgrywają się i uczą, że światem rządzi niesprawiedliwość. Jak nie próbują zrozumieć, uważają się za lepszych, krytykują i ignorują, nie widzą starań, bo nie chcą ich widzieć, za to z precyzją godną najwyższego podziwu wyszukują drobne potknięcia. Bo zawsze to pretekst, żeby poczuć się lepszym, żeby zasugerować uczniowi, że jego wysiłki nie mają sensu, bo i tak wszystko to, do czego dąży, jest dla niego zbyt trudne. Straszą, celowo tworzą nerwową atmosferę, krzywdzą - bo przez nich upadło już niejedno poczucie własnej wartości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I podsumowując te kilka dość gorzkich zdań - ludzie nie mądrzeją z wiekiem.&lt;br /&gt;Zdarza się to niektórym, ale niestety często nie ci zajmują się najbardziej kruchymi materiami.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pchajmy więc taczki obłędu jak Byron, bo raz - mamy bal!~&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-6231121327758715413?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/6231121327758715413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/definicja-pedagoga.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/6231121327758715413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/6231121327758715413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/definicja-pedagoga.html' title='Definicja pedagoga'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-8706381954587176663</id><published>2010-12-07T10:32:00.000-08:00</published><updated>2010-12-07T10:32:29.975-08:00</updated><title type='text'>Zimowe plany</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapedefaults v:ext="edit" spidmax="1026"/&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:shapelayout v:ext="edit"&gt;   &lt;o:idmap v:ext="edit" data="1"/&gt;  &lt;/o:shapelayout&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;Całkiem na poważnie uważam, że zimy powinny być częściowo wolne. Zamiast brnąć po kolana w śniegu, lub śniegowej brei, jak to teraz, do pracy, szkoły, gdziekolwiek, ludzie powinni spędzać powiedzmy... co drugi tydzień zimy w domach, siedząc z rodziną, przyjaciółmi, kubkiem herbaty czy innego gorącego napoju, książką i kocem.&lt;br /&gt;Idąc wcześnie rano zaśnieżonym miastem nie sposób nie zauważyć w ludzkich oczach tęsknoty za kołdrą. Chyba, że są to oczy całkiem już życiem wypalone, albo oczy emeryta, który z racji wieku nie śpi dłużej, a i nie ma innego zajęcia, niż poranne spacerowanie do sklepu i z powrotem, z pieskiem w sweterku i z powrotem...&lt;br /&gt;Bo przecież zima to naprawdę piękna pora roku. Dlaczego tylu ludzi jej nie toleruje? Głównie dlatego, że kojarzy im się z wstawaniem godzinę wcześniej, żeby przez szare, nisko wiszące nad zestresowaną głową niebo dotrzeć w korkach i błotnej brei na czas do pracy.&lt;br /&gt;A gdyby dać im trochę wolnego, pozwolić, żeby tydzień pracy wiązał się z czekaniem na kilka luźniejszych dni (i nie, nie dlatego luźniejszych, że warunki na zewnątrz utrudniają zarabianie na życie, co jest tylko źródłem jeszcze gorszego stresu), płatnych dni, pewnie wtedy zima kojarzyłaby się całkiem inaczej. Ostatnio usłyszałam mimochodem w wiadomościach, jak podsumowali ludzki nastrój. Brzmiało to mniej więcej tak - "Jesteśmy źli, zmęczeni, skrzywieni i ponurzy. Ale to nie wina szarej aury, jesteśmy tacy zawsze." Przez ostatni rok z kawałkiem, będąc ofiarą polskiego systemu edukacji, który prędzej z człowieka &lt;strike&gt;flaki wypruje&lt;/strike&gt; wyciśnie ostatnie soki, niż nauczy w miłej atmosferze, zdążyłam poznać, co oznacza monotonia obowiązków i jak ona wpływa na poziom skrzywienia i ponurości.&lt;br /&gt;Góry pokryte śniegiem. Śnieg błyszczy w słońcu, dużo, dużo drzew. Powietrze pachnie mrozem i dymem z komina, świeżo i przyjaźnie. W domu jest ciepło, za oknem pięknie - oblicze zimy nieosiągalne dla przeciętnego szaraka. Bo większość ludzi przez całą zimę widzi tylko brudny śnieg, zasypane ulice, utrudnienia komunikacyjne i katar. Migające przed oczami w szarej brei różowe, zamszowe kapciuchy (Tak, nabijam się z tych butów. Bezczelnie.) i setki takich samych kurtek też nie nastrajają pozytywnie, tak samo, jak nieoczekiwany poślizg na chodniku, zepsuty tramwaj i noc zapadająca o czwartej po południu, kiedy na głowie jeszcze mnóstwo pracy na następny dzień.&lt;br /&gt;A ja się jakoś jeszcze uparcie trzymam wizji najpiękniejszej zimy, jaką w życiu widziałam, chociaż widziałam ją niedaleko domu i tylko przez dwie godziny, bo później koniom przy pyskach porobiły się sople. To było w środku lasu - polany pełne miękkiego, nienaruszonego ludzkim śladem śniegu, ślady kopyt, wrony, zające i stada saren. I taka cisza, że śnieg spadający z gałęzi jest doskonale słyszalny, każdy zgrzyt strzemienia o popręg, każdy skok zająca. I jakaś nienaruszalność tej ciszy - jeśli rozmowa, to szeptem, tylko czasami wybuch śmiechu - i zaraz za nim zrywające się do lotu chmary spłoszonych ptaków. I nawet mróz, zapadający zmrok i ciepła herbata czekająca w domu nie sprawiają, że chce się już wracać. A kiedy zrobi się ciemno, pełno poduszek na ciepłej podłodze, duże kubki z herbatą, senna, wesoła, spokojna atmosfera.&lt;br /&gt;Taka będzie kiedyś każda nasza zima.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-8706381954587176663?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/8706381954587176663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/zimowe-plany.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/8706381954587176663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/8706381954587176663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/zimowe-plany.html' title='Zimowe plany'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6673015225495248963.post-1309585964853708101</id><published>2010-12-05T03:53:00.000-08:00</published><updated>2010-12-05T05:00:26.247-08:00</updated><title type='text'>Tytułem wstępu brak tytułu</title><content type='html'>Czasami człowiek po prostu chętnie by się czymś podzielił - ja będę się dzielić tutaj.&lt;br /&gt;Nie jest istotne, czy ktoś to będzie czytał - jeśli tak, jeśli uzna, że warto poświęcić kilka słów w komentarzu, będzie mi bardzo miło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwyczajnie, każdy człowiek na w sobie coś z ekshibicjonisty, jedni mniej, inni bardziej - i ci drudzy prędzej czy później zaczynają wystawać po krzakach albo zakładają bloga. Jako, że ekshibicjonizm rozgraniczam na dwa - fizyczny i mentalny, popiszę się tutaj drugą opcją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótko o zainteresowaniach - historia (właściwie nie przepadam jedynie za czasami PRLu, ale najbardziej upodobałam sobie średniowiecze i nowożytną z naciskiem na III Rzeszę), zabytki, literatura w tym poezja, języki germańskie (z niemieckim na czele - tak, lubię go), sporadycznie podróże, chociaż w tej kwestii mam na razie niewielki dorobek. Strzelectwo lubię. I konie, chociaż minęło już sporo czasu, odkąd ostatni raz siedziałam w siodle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tak zwanym sensie życia, czyli bliżej czynnikach, które się na niego składają:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Brat mój Prusak.&lt;br /&gt;2. Szeroko rozumiana magia.&lt;br /&gt;3. Życie w przeszłości, życie we własnej historii. Naprawdę rzadko można mnie spotkać w dwudziestym pierwszym wieku, a jeśli już tu bywam, to tylko z konieczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewentualnym świadkom życzę miłej współpracy ze mną - i dużo, dużo cierpliwości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6673015225495248963-1309585964853708101?l=lu962.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lu962.blogspot.com/feeds/1309585964853708101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/tytuem-wstepu-brak-tytuu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/1309585964853708101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6673015225495248963/posts/default/1309585964853708101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lu962.blogspot.com/2010/12/tytuem-wstepu-brak-tytuu.html' title='Tytułem wstępu brak tytułu'/><author><name>Lu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04735476041516529117</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
